Big Ben

Dzień zwyczajny, dzień jak co dzień – piorę, gotuję, sprzątam. Jakaś jakby poprawna politycznie się zrobiłam, bo i do kościoła chodzę. Idealna kuchta, idealna sprzątaczka, zagorzała katoliczka. Kandydatka na członka PiS jak w mordę strzelił!  I rzucać palenia się uczę. Może i łatwiej byłoby nauczyć się niepalić, tylko czy to nie za dużo? Zapalę zatem w pokoju, choć nie wolno tutaj tego robić pod srogim zakazem, karanym obrazą i skrzywioną miną na twarzy skierowanej w stronę komputera.

Niebawem minie 6 miesięcy odkąd zamieszkałam w Londynie i silnie odczuwam doskwierający brak kogoś, kto ma jajniki i do tego jeszcze posługiwałby się językiem polskim. Najlepszym posiadaczem wymienionych elementów była moja mama, która jeszcze dysponowała dobrym słowem i czułością. Być może wymagam zbyt wiele, ale tego właśnie mi brakuje.

Może wszystko inaczej by się ułożyło gdybym miała pracę, gdybym wychodziła. Gdybyśmy mieli możliwość za sobą zatęsknić? Może wtedy oby dwoje pragnęli byśmy kontaktu? Wtedy, może nie przeszkadzałyby mu moje kurtki, które wiszą na jego? Może wtedy prosiłby bym ubrała jego bluzę? Być może doceniłby brak naczyń w zlewie, pozamiataną podłogę? Być może…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>