Plus i minus



ON

Wstał, spojrzał na nią z pogardą. Nie musiał zakładać butów. Sprawdził kieszenie, jakby szukając czy wszystko ze sobą wziął. Wrócił się z powrotem, przechylił drinka i wyszedł nie spoglądając w jej stronę.

ON

Stał się dla niej uosobieniem marzeń o partnerze. Niesamowicie męski, silny i dominujący. Inteligentny, zaradny, budzący ją do życia jednym słowem. Uwielbiający grę, która była tak podniecająca. Chwilami pogubiony i dziecinny z racji dwóch osobowości. Samotny w tłumie, niekochany. Pomimo wszystko czuły….ciepły… Człowiek, który potrzebował jej, tak samo jak ona potrzebowała jego. Niezastąpiony…

 

… zdradliwy i kłamliwy, na dodatek tej wyliczanki.

ONA

Codziennie rano powtarza sobie słowa, jak mantrę – „stworzę potwora”…

Platki

Kobieta powinna być jak kwiat.. Powinna być delikatna, krucha, urokliwa, powinna wzruszac swojego mężczyznę. Kobieta powinna być ciepła jak kolory na łące. Jej obecność powinna uspokajać jak zapach magnolii.

Kobieta nie może być wulgarną, nie może być nieczulą, nie może być zaniedbana. Kobieta także nie może być mężczyzną.

Mężczyzna powinien byc jak drzewo. Mężczyzna powinien dać schronienie koroną przed upalnym słońcem lub ulewnym deszczem kruchym platkom kwiatów. Mezczyzna powinien być podporą, powinien wiernie stać w miejscu, w którym się osadził pod postacią nasiona.

Drzewo nie może zmienić miejsca by osłonić inne kwiaty, bo wtedy stanie się  niestabilne. Będąc niestabilnym nie ochroni żadnych kwiatów, a i samo obumrze.

Heh…. Nawiedzona…. Staroswiecka…. W magię wierzy?!

Zło jest złem. Jesteś złem. Zło jest złem, niezaleznie od pobudek. Jest Bóg. Wierzyłam zawsze, że On jest w stanie uzdrowić każdego z jego zła. Myslalam, że będę Jego świadectwem, ze każdemu należy wybaczyć, dać drugą szansę. Jest Bóg. On mówi do mnie. Wiem co mówi. W Twoim temacie milczy. Milknę wiec i ja.

Na spotkaniu

Tak jak wiem, że jestem, wiem że jesteś ty, tak samo doswiadczylam Jego obecności. Wiem, że jest. Nikt mi nie wierzy, że wiem o czym mówię. Dlatego każdego, kto nie wierzy chciałam zabrać w podroż, by pokazać… Że istnieje jak ty, czy ja. Jest to niepojeta Moc i wiem o niej tylko tyle, że takiego Dobra człowiek nie jest w stanie z siebie wydać. Ide na spotkanie, czekam co mi powie. Ma mi sporo do wyjaśnienia….

NIC

Nic ze mnie nie zostało, nie ma mnie. Nie ma mnie. Juz nawet nie wariuje, nie krzyczę z rozpaczy. Znikam. Wszyscy dookoła zaczynają się martwić, a ja nic nie widzę, tylko jeszcze czuje. Świat się zatrzymał. Z ludzkich odruchów jeszcze oddycham i wciąż czuje. I pale, jak smok. Nie wiem nic. Nie wiem jaki mamy dzień, co mam w lodowce, czy jest zimno czy cieplo-sadzac po ludziach ubranych skąpo jest gorąco. Mnie nie jest ani gorąco ani zimno. Juz nawet nic ogarnęło moją głowę i na niczym zakończę.

List

Podobno rozpacz skłania do kreatywności…. Ostatni wpis o sobie i o Tobie. Czytasz bloga, widzę. Jednak teraz kiedy mam się zwrócić do Ciebie mam pustkę w głowie. Tu przynajmniej mi nie odpiszesz, będziesz mógł udać, że to nie ty stales się bywalcem strony o-rozwoju. Ja udam, że nie dostrzegam większej ilości odsłon. Nie myslalam, że dotrzesz do strony, ale to bylo głupie rozumowanie. Chyba znalazłam pracę wiec się nie martw. Nie wiem co Ci napisać, wiedziałam co pisać, kiedy nie wiedziałam, że tu jesteś. Teraz malo treściwe wydaje mi się każde zdanie, nic nie znaczący list. Bez emocji, tych moich. Może dlatego, że juz wszystko zostało powiedziane, że Ty nie powiesz nic więcej, nie zapewnisz mnie słowem, bo w nie trudno uwierzyć. Ja także nic więcej Ci nie powiem, bo powiedziałem juz wszystko. Tak sie balam tego wyjazdu, jednocześnie tak na niego z utesknieniem czekając. Marzylam o wspólnym domu, najmniejszym ale wspólnym. Marzylam o tym, że zawsze podejdziesz i utulisz mnie czule w ciągu dnia lub wychodząc do pracy. Marzylam, że będę piekła Ci ciasta,a Ty choć będziesz się denerwował w głębi duszy będziesz wdzięczny. Widziałam oczyma wyobraźni spacery z malym „pędrakiem”, który ciągnie Tośkę za ogon i traci równowagę,dzierżąc w ręce pukiel sierści. Widziałam wiele więcej, nie widząc tego kim jesteś.. Może nie chciałam. Może teraz nazbyt się rozczulilam, moze Ty pomyslisz, że z mojej strony to prowokacja. Przecież Ty zawsze podejrzewasz podstęp.. Chciałam chyba byś wiedział, co czulam do Ciebie, bo wciąż mi zarzucales, że chyba nie kochalam, bądź Anglii się wystraszylam. Wiesz, niczego się juz chyba nie boje. Nie wiem tylko jak bez Ciebie żyć…. z Toba również.

NIE!

Pisze, pisze,pisze. Bez składu, bez logiki. Pfff… Logiki…. Wyrzucić z siebie wszystko. Wszystko, czyli i to co dobre i co złe. Wczoraj poczulam ulgę przechylając szklankę z ostatnimi kroplami whiskey. Jak dobrze, że się skończyła, inaczej musialabym zostać alkoholikiem. Nie mogę normalnie myśleć, wciąż analizuje każdą sytuacje od nowa, każdy jego nocny sms, każdy podarunek herbaciany, każdą klientkę, która tak łatwo mu ulegała i dlaczego, dosłownie wszystko. Nie znalam smaku zdrady, ale nawet jej przedsionek smakuje ochydnie. Moje ciało reaguje odruchami wymiotnymi, może z braku jedzenia, może z wynikłej sytuacji. Kim mam zostać- nie wiem, dokąd iść z psem-tym bardziej. Wiem, że nie chcę być tu gdzie jestem.

Co robić dalej? Ubrać się, nałożyć solidny make-up, poszukać pracy, zaliczyć jazdy, zamknąć drzwi, zniknąć, umrzeć…

Klucz w drzwiach…

Znów nie jem,nie śpie. Znów kocham choć nie mogę. Ciało odmawia posłuszeństwa. Znów. Może to wydać się głupie, ale chciałam mieć choć cząstkę Niego. CT nie wystąpiło,a samo C nie satysfakcjonuje. Wtedy choć moglabym go czasem zobaczyć, spojrzeć mu w oczy, zamienić słowo. Taka pierdolona cicha romantyczna miłość. ON Miałam przed sobą czasami maleńkiego chłopczyka, który grał , podskakiwał, cieszył się chwilą, który tulił się potrzebując ciepła i miłości. To jego cechy pierwotne. Zaufalam im, jemu. Ale świat jest zły i mały ciepły chłopiec musiał w gąszczu fałszywości i podniet wyrobić w sobie te cechy, które pozwolą mu na to by nie zostać zranionym. Z czasem ciągła gra pozorow wgryzła się na tyle w jego świadomość,że stała się jego drugą osobowością. Uzależnił się od sukcesu na każdej płaszczyźnie. Człowiek,który uwielbia się sprawdzać. Sprawdzać czy jest cos niemożliwego w jego zasięgu. ONA „Postać, której nawet nie nadano imienia”….. I tak w tym wpisie pisalam i o nim,i o sobie. O sobie już nie wiem co pisać, bo wszystko jest zniszczone; ciało,serce, umysł,osobowość,psychika. Siedze, w Poniedziałek rano, na marnym sfatygowanym krześle,szukając kolejnej fajki, na która z reszta mnie nie stać, bez pracy, z długiem za maminy pomnik,całkowicie wykolejona z zarzutem,że chciałam coś ugrac. Tylko co? Brak pracy? Czy może prace, która nie dawała możliwości zarobku? Chciałam jej, bo mogłam w niej mieć stały z Nim kontakt. Po raz kolejny pokiereszowana, siedze i nie wiem co dalej…